Freeganizm – jedzenie za darmo. Kolejny level w oszczędzaniu na jedzeniu

Freeganizm – ilustracja. Darmowa rukola ze śmietnika

Freeganizm w roku 2020 to jak wypad do restauracji i postaram się to tutaj udowodnić. Na zdjęciu rukola, którą wyjąłem ze śmietnika 4 maja, z datą ważności 5 maja 2020 – modelowy przykład, że jedzenie za darmo istnieje. I jednak są darmowe obiady.

Rukola nie była zabrudzona. Była zapakowana szczelnie w plastik. W środku lekko tylko może zaparowana wodą. Dałbym notę 4,5/5 i bez wahania wziął z półki, gdyby była na niej data ważności parę dni do przodu. Ale tuż przed terminem nikt już nie wyda na nią tych 4,99 zł, ile pewnie kosztowała. Więc po zamknięciu sklepu powędrowała na śmietnik.

Nie musiałem w tym śmietniku nurkować. Nie trzeba było przeskakiwać przez płot, czy robić jakiejś specjalnej wyprawy w odległe miejsce. Kosz stoi za rogiem przy osiedlowym sklepie. Warzywa i owoce nienadające się już do sprzedaży dziennie zapełniają połowę pojemnika bio.

Taka dygresja: Obok jest mnóstwo skrzynek i prawie codziennie – praktycznie nowa europaleta. To tak, jakby mieć tuż pod domem niewyczerpane źródło drewna i pojemników. Czemu więc te same rzeczy są po 30-70 zł w sklepie meblowym czy budowlanym? Tam są dostępne, trzeba przyznać, na zawołanie. Czyste i podane w bardziej komfortowych warunkach. Niech sobie będą. Te sklepy robią wspaniałą robotę, dostarczając ludziom rzeczy, których potrzebują.

Co chcę tutaj przekazać? Że współczesne miasto dostarcza setki okazji do tego, by nie tylko zapłacić mniej i oszczędzić trochę. Ale mieć coś za darmo i oszczędzić sto procent.

Czasem trzeba zrezygnować z wymagań jakościowych. Ale niekoniecznie. Zwykle trzeba poświęcić trochę czasu i sił. A przede wszystkim trzeba zdobyć wiedzę, co i jak gdzie można znaleźć w cenie 0 zł.

Freeganizm wcale nie taki brudny, jak się wydaje

Jeśli chodzi o freeganizm / dumspter diving, stereotypowe wyobrażenia różnią się od tego, jak to rzeczywiście wygląda. Szczególnie teraz, gdy większość to, czego szukamy (świeże warzywa i owoce), trafia oddzielnie do kosza na odpady bio.

Ta moja rukola była na samym wierzchu pojemnika. Wystarczyło podnieść wieczko i zajrzeć do środka.

Nie jest to wyjadanie resztek z talerza w restauracji, albo nurkowanie w śmietniku wypełnionym nie wiadomo czym, żeby znaleźć tam nadpsutego buraka.

Nie, że bronię komuś wyjadania resztek. Ale warto wiedzieć, że jedzenie ze śmietnika ma często zadziwiająco dobrą jakość.

Nie trzeba też wskakiwać od razu do śmietnika. Na polskim Facebooku jest dużo grup, w których ludzie chcą pozbyć się jedzenia, którego sami nie są w stanie z jakiegoś powodu zjeść. Można je odebrać ze wskazanego adresu.

Jedzenie za darmo – gdzie szukać?

Jeśli chodzi o Warszawę, polecam grupy:

Jeśli chodzi o Kraków:

Pierwszy skip (wypad do śmietnika) – rady doświadczonych freegan

Oto kilka porad osób z grupy Freeganism, dumpster diving, food sharing – Warszawa dla osoby, która chciałaby dopiero zacząć grzebać po śmietnikach:

  • – Podstawa to ekwipunek, czyli rękawiczki, plecak, pudełko lub torba, ewentuanie latarka jeszcze latarka czy nóż/scyzoryk (turystyczny). Do rozważenia środek transportu – czyli np. rower z przyczepą (bo samochód na blogu oficjalnie potępiamy);
  • Zamiast czekania nie wiadomo na co, po prostu zacznij zwracać uwagę na to, gdzie sklepy, do których chodzisz, mają ulokowane śmietniki;
  • Zostawiamy po sobie porządek;

Oszczędzanie na jedzeniu – freeganizm kolejnym krokiem

Tak jak ze wszystkim, tak w przypadku oszczędzania na jedzeniu, są różne poziomy wtajemniczenia.

Polecam lekturę: Metoda krok po kroku i Zasada 50/30/20 – klucz do zarządzania swoimi finansami

Ktoś może chcieć tylko oszczędzić na zakupach, i nigdy nie przekroczy granicy podniesienia wieka przysklepowego śmietnika.

Takim osobom polecam: 9 zasad oszczędnych zakupów

Ale jeśli naszym celem jest ekstremalna oszczędność, także planety, to freeganizm jest po prostu konsekwencją obranej drogi, by krok po kroku ograniczać wydatki na żywność (przy zachowaniu zdrowej diety i psychofizycznej równowagi).

Polecam: Podstawa zero waste: zasada 5R

Jak oszczędzać na jedzeniu? Mapa drogowa

Jedzenie jest jedną z tych niezbędnych potrzeb, które zawsze będą zajmowały pozycję w naszym budżecie, nawet jak jesteśmy w trybie ekstremalnego oszczędzania. Po tym jednak, jak:

  • Ograniczymy zakupy w sklepach, gdzie jest drożej (najlepiej do zera);
  • nauczymy się planować zakupy tak, by jak najmniej marnować zakupionego jedzenia i wykorzystać jak najwięcej cotygodniowych promocji w różnych marketach;
  • zaczniemy pewne produkty kupować w internecie, bo tam są tańsze niż w Biedronce (np. przyprawy czy orzechy);
  • będziemy przede wszystkim wszystko przyrządzać samemu (zero lub prawie zero wizyt w restauracji i jedzenia na mieście oraz zero lub prawie zero kupowania przetworzonych rzeczy/gotowych posiłków);

tak naprawdę mało nam jeszcze zostaje pola manewru. Proponuję więc kolejny punkt „regulaminu”:

  • freeganizm.

Uwaga! Są dwa punkty graniczne, których nie powinniśmy przekraczać, jeśli chodzi o oszczędzenie na jedzeniu.

1. Jeśli chodzi o dietę, można (ekstremalnie) rezygnować (np. z przypraw), ale doświadczenie uczy, że zbyt restrykcyjny reżim jest trudny do utrzymania. I grozi nam do tego jeszcze efekt jo-jo.

Tak więc lepiej sobie codzienną dawkę białka i węglowodanów prostych przyprawić, a nawet, posłodzić.

Dygresja: Ja słodzę, ale tylko miodem (bo wspieram pszczoły i pozwala to łatwiej odmówić niezdrowego jedzenia poza domem).

2. Oszczędzajmy na jedzeniu, ale nie kosztem własnego zdrowia (bo to pozorna oszczędność).

Cały czas musimy pamiętać: dobra dieta to podstawa zdrowego trybu życia, a zdrowy tryb życia to oszczędność (mega) np. na lekarzach. Tak więc jedzmy, ale przede wszystkim jedzmy zdrowo.

Zdrowo to nie jednak drogo. Oczywiście specjaliści od marketingu będą chcieli wcisnąć wam pięknie zapakowaną rukolę czy kiełki. Tyle że one lądują za parę dni na śmietniku! I wcale nie w stanie, nienadającym się do spożycia. Tylko w stanie, gdy nie są na tyle idealne, by spełnić wymagania dzisiejszego, mega kapryśńego konsumenta.

Freeganizm od święta – co najłatwiej znaleźć na śmietniku?

Banany, jabłka czy sałaty to jedne z rzeczy, które z marketów są wyrzucane najczęściej w stanie, w którym zdecydowanie jeszcze nadają się do zjedzenia. Albo nawet w idealnym, jak ta moja rukola ze zdjęcia.

Jeśli jesteś w sytuacji, że chcesz oszczędzić na jedzeniu, a chcesz też jeśc dużo warzyw i owowców (które teraz bardzo drożeją), to zaglądanie do śmietnika to wręcz idealne rozwiązanie dla ciebie. Możesz mieć warzyw i owoców w takim nadmiarze, że sam(a) tego nie przerobisz!

Freeganizm to po prostu kolejny poziom oszczędzania na jedzeniu, na który możemy wkroczyć lub nie. To jak sięgniecie po jabłko z drzewa. Nie ma przymusu, a czasem może po prostu niech zgnije. Choć może szkoda.


Co jeszcze można mieć za darmo? Szybka dogrywka

Ten post to chyba też dobra okazja, by przypomnieć, czego (jeszcze) w obecnej sytuacji powszechnego nadmiaru po prostu nie trzeba kupować, bo można mieć za darmo:

  • woda – (darmowa i świetnej jakości leci z kranu);
  • kwiaty doniczkowe, same doniczki, meble, akcesoria kuchenne, ubrania, różnego rodzaju materiały budowlane oraz bardzo wiele różnych rzeczy – można znaleźć na swojej lokalnej Uwaga, śmieciarka jedzie czy po prostu też bezpośrednio na śmietniku;
  • duże doniczki, ziemia – co roku sezon na duże doniczki i ziemię przypada po świętach (styczeń, luty), gdy ludzie wyrzucają świąteczne choinki i jest tego towaru po prostu wszędzie w masaktycznym nadmiarze;
  • usługi bankowe – tutaj można po paręset złotych miesięcznie zarobić. W jaki sposób? Polecam blogi się w tym specjalizujące, na przykład Bankobranie.

Ostatnio aktualizowany:

Dodaj komentarz

Przewiń do początku