KRAKOWSKI CENTUS

Oszczędzanie, jak oszczędzać pieniądze. FIRE – finansowa niezależność, wcześniejsza emerytura

Rower vs. samochód z punktu widzenia oszczędzania – krótkie i bezlitosne porównanie

Ostatnio aktualizowany:

Rower spala tłuszcz i pozwala zaoszczędzać pieniądze, samochód odwrotnie. To popularne hasło najlepiej wyraża prawdę, która stoi u podwalin rowerowej rewolucji w miastach. Każda osoba, która szuka oszczędności, na pewno powinna się do niej przyłączyć. Oto krótki i szybki przewodnik po tym, dlaczego musisz się przesiąść na rower.

rower vs. samochód - mem

Wiek XIX przyniósł nam wiele wynalazków. Pośród nich W latach 1813-17 Karl Freiherr Drias von Sauerbronn zbudował pierwszy prototyp roweru[1], a w 1886 Carl Benz pierwszy samochód czterokołowy[2].

Wiek XX to wielki rozwój motoryzacji. Ropa naftowa stała się jednym z najbardziej pożądanych surowców. Miało to wpływ na powstawanie mocarstw i wywoływało konflikty zbrojne. Powszechne używanie samochodu jest jednym z powodów tego, że zanieczyszczenia środowiska wywołane przez człowieka osiągnęły stopień, który zaczął zagrażać życiu na Ziemi.

Samochody w miastach – największy błąd XX wieku

Samochody stały się głównym środkiem transportu, tymczasem rower zwykło się przede wszystkim kupować dzieciom do zabawy. Co o tym zadecydowało? Wydaje się, że duża rolę musiały odegrać względy pozaracjonalne (marketing?). Tę kwestię zostawmy jednak historykom techniki i kultury. Pewne jest, że samochód świetnie nadaje się do wielu zastosowań. Ale we współczesnej metropolii pod katem szybkości dotarcia z punktu A do punktu B nie wytrzymuje konkurencji roweru. A to, oczywiście, nie wszystkie przewagi napędzanego siłą ludzkich mięśni dwukołowca. Oto one:

Rower nie zabija

Kadr z kultowego horroru „Christine” (1983, reż. John Carpenter), w którym zakupiony samochód zabija przyjaciół głównego bohatera

Rowerzyści, jeśli giną, to zwykle pod kołami samochodu, co prawdą jest też o pieszych. Kierowcy aut przede wszystkim zabijają się samemu lub nawzajem. Bilans roczny: kilka tysięcy ofiar w skali kraju[3].

Samochód, który zabija: W skali kontynentu rocznie na drogach ginie więcej osób niż w konfliktach zbrojnych i zamachach terrorystycznych razem wziętych.

Rower nie truje

rower vs. samochód - grafika

Grafika ze strony rebelianci.org

Dzisiejsze samochody nie trują tak, jak kiedyś. Ale z drugiej strony ich przodkowie zdążyli zatruć atmosferę do tego stopnia, że każde dalsze zmiany mogą być dla środowiska naturalnego (i nas) tragiczne[4]. I nawet u nas, gdzie pali się wciąż węglem, odpowiadają za około 5-10 procent emisji zanieczyszczeń do atmosfery[5].

Rower nie truje. Nie dymi, nie śmierdzi i jest cichy, po prostu. Działa wręcz w drugą stronę:

Jazda na rowerze ma korzyści zdrowotne

Siedzący tryb życia to obecnie jeden z największych problemów zdrowotnych i główna przyczyna chorób cywilizacyjnych[6]. Siedząc w samochodzie, tylko pogarszasz swoją sytuację.

Tymczasem łagodna aktywność fizyczna (na przykład codzienny dojazd tam i z powrotem do pracy na rowerze), ma pozytywny wpływ na twoją kondycję, ogólną zdolność psychoruchową, układ krwionośny i oddechowy. Wytworzona w trakcie wysiłku fizycznego serotonina poprawia samopoczucie[7]. Podobnie przebywanie na świeżym powietrzu[8], które wzmacnia także naszą ogólną odporność[9]. A można by wymieniać pewnie i dłużej…

Rower nie zapycha ulic

Na początku XXI wieku dla większości ekspertów, którzy nie mają związków z przemysłem samochodowym lub przemysłem wydobywczym jest jasne, że w połączeniu z komunikacją publiczną powinien być podstawą miejskiego transportu[10].

Tworzenie przez cały wiek dwudziesty sieci komunikacji w miastach opartej na poruszaniu się samochodem okazało się być ścieżką donikąd i powinno być uznane za jeden z największych błędów tego stulecia. Co najciekawsze, okazało się, że budowa większej liczby dróg wcale nie redukuje, będących utrapieniem kierowców, korków.

korki uliczne

Miasto bez samochodów to niemożliwa utopia? Rozważ, że XVIII-wieczni futuryści zastanawiali się, jak rozwiąże się problem leżącego wszędzie końskiego łajna, gdy już wszyscy będą poruszać się po mieście dorożkami.

A w obecnych warunkach jazda konno do pracy tez pewnie wyszłaby taniej i szybciej niż samochodem! Jednak dalej wiele osób skazuje się na udział w poranno-wieczornym rytuale wożenia z sobą do pracy paru metrów sześciennych powietrza. Co więcej, niektórzy wybierają wyjątkowo nieekonomiczne modele, co pozwala nam przejść do najważniejszej (z punktu widzenia ekstremalnego oszczędzania) kwestii:

Rower jest najtańszy

Jak policzyć, ile kosztuje mnie auto? Mr Money Mustache szacuje, że koszt utrzymania samochodu to mniej więcej 5 razy cena paliwa, które spala[1]

Ile zaoszczędzisz, przesiadając się na rower? – policz to na kalkulatorze

Ten kalkulator wyliczy, ile zaoszczędzisz, przesiadając się na rower

Przesiadka na rower w drodze do pracy to jeden z największych sekretów, jak szybko się wzbogacić. Nie wierzysz? Możesz naprawdę dokładnie policzyć, ile zyskasz, korzystając z kalkulatora dostępnego na stronach omnicalculator.com.

Kalkulator – samochód kontra rower (korzystaj z opcji ‚Advanced Mode’)

Samochód kontra rower

Wpisujesz tam między innymi odległość do pracy z domu, ile razy w tygodniu tam jeździsz i ile pali twój samochód. Kalkulator wylicza, ile zaoszczędzisz pieniędzy, jak ta zmiana wpłynie korzystnie na środowisko naturalne i o ile mniej więcej wydłużysz sobie przy tym życie.

Wpisałem, że mam 5 kilometrów do pracy i jeżdżę do niej 5 razy w tygodniu, a ruch jest umiarkowany i spalam mniej więcej 10 litrów benzyny na 100 kilometrów. Kalkulator podał, że po roku:

  • Wydłużyłem sobie życie o 7 dni;
  • Zredukowałem emisję CO2 o ponad 370 kilogramów;
  • Zmniejszyłem emisję NOx o 200 gramów;
  • Co jest ekwiwalentem tego, jakbym posadził 17 nowych drzew
  • Zaoszczędziłem 1224 złote.

Pamiętajcie, że to tylko oszczędności na samej drodze do pracy i nie dodałem dodatkowych kosztów eksploatacji samochodu w rodzaju rejestracji czy ubezpieczenia. Jeśli założymy, że pracujesz przez 35 lat, zaoszczędzisz w tym okresie na pewno ponad 42 tysiące złotych!

Rower vs. komunikacja miejska

Duży, solidny rower miejski można spokojnie kupić za około 1-1,5 tysiąca złotych. Taka maszyna starczy na lata, a z roku na rok w naszym klimacie wydłuża się okres w roku, w którym można poruszać się po mieście na rowerze. Choć z początku silny wiat czy deszcz może odstraszać, doświadczony amator musi się bać właściwie tylko oblodzeń i wyjątkowo intensywnych opadów, co wyklucza jazdę na rowerze przez 2-3 miesięcy w roku. Pozostałe 10 miesięcy to czas amortyzacji zakupu. Gdy zakupimy zupełnie nowy model, w pełni zwróci się po jednym sezonie*.

*Jeśli porównamy koszta zakupienia karty na wszystkie linie autobusowe i tramwajowe. W Krakowie to około 150 złotych na miesiąc. Razy 9 miesięcy daje kwotę 1350 złotych. Nie trzeba dodawać, że jeżdżąc samochodem, na samą benzynę wydamy więcej.

Tymczasem spokojnie może służyć przez 2-5 lat, a później jeszcze można go sprzedać za paręset złotych. Oczywiście trzeba też wziąć pod uwagę koszta serwisowania, ale na tym też można oszczędzać. Na przykład, wykonując proste naprawy, jak zmiana klocków hamulcowych czy dętki i regularnie samemu smarując łańcuch. Jazda na rowerze jest zdrowsza, więc po stronie zysków zaliczamy też sobie rzadsze wizyty u lekarza.

Warto rozważyć zakup używanego roweru, choć wtedy ryzykuje się trochę swoje bezpieczeństwo. Jest to dobre rozwiązanie przede wszystkim na początek, gdy mamy przed sobą parę letnich miesięcy. Na jesienno-zimowe jeżdżenie przydają się sprawne hamulce, dobre opony i niezawodne, mocne oświetlenie.

ścieżka rowerowa

Przesiadka na rower to jedyny właściwy wybór

Korzyści z jazdy rowerem są tak duże, że dziwi agresja ze strony części społeczeństwa skierowana właśnie na rowerzystów. Właściwie jeżdżenie na rowerze powinno być przez państwo i samorządy nie tylko zalecane, ale i mocno dofinansowane.

Tymczasem dalej wydatki na infrastrukturę ścieżek rowerowych są zaledwie procentem wydatków na drogi. Jest jak jest. Powinniśmy unikać martwieniem się rzeczami na które mamy mało wpływu, a skupić na tym, co możemy zrobić dla siebie, ale też dla otoczenia.

Podsumujmy! Przesiadając się z samochodu na rower, korzystasz na kilka sposobów:

  • Oszczędzasz pieniądze;
  • Chronisz środowisko naturalne;
  • Dbasz o swoje zdrowie;
  • Jesteś rozwiązaniem problemu, a nie problemem, z punktu widzenia transportu w mieście;
  • I nawet: ratujesz ludzie życie (rowerem raczej nikogo nie zabijesz).

Właściwy wybór jest jeden –> przesiadka na rower.

Co jeszcze można by dodać? Oto kilka wypowiedzi z grupy facebookowej Chodźże na Rower, którą poprosiłem o pomoc w tym temacie: 

Nie stoisz w korkach, nie potrzebujesz specjalnie dla Ciebie wybudowanego parkingu – wystarczy słup. Jesteś bardziej mobilny – dojedziesz w każde miejsce.

Możesz wjechać wszędzie tam gdzie obowiązuje zakaz wjazdu samochodem, np zabytkowe/zamknięte dla ruchu samochodowego centra miast, lasy, góry.

Gorzej, gdy trzeba spod Krakowa dojechać do pracy/na uczelnie.

Wy byście coś dodali? Piszcie w komentarzach:

One thought on “Rower vs. samochód z punktu widzenia oszczędzania – krótkie i bezlitosne porównanie

  1. Wszystko fajnie pod warunkiem, że zdecydowana większość wsiądzie na rower w miejskiej dżungli. Bo w tej chwili wyższe tętno podczas jazdy na rowerze i większe zapotrzebowanie na tlen spowoduje większe wchłonięcie toksyn z zatrutego powietrza. Ja jestem zdecydowanie za! Natomiast trzeba mieć tą świadomość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.