rower zimą

Rower zimą po mieście – jak jeździć bezpiecznie

Rower zimą – zastanawiasz się, ale nie jesteś przekonana(y)? Na pewno nieprawdą jest, że rower zimą odpada, a ja sam mam za sobą kilka przejeżdżonych do pracy i z powrotem sezonów. 

rower zimą

Na początek uwaga: jeśli jesteś na etapie, że  dopiero rozważasz dojeżdżanie dna rowerze do pracy, to odpuść sobie i zacznij na wiosnę. No chyba, że jesteś hardkorem.

Dobra rada: zimą wyrzuć kalendarz i sprawdzaj rano prognozę pogody.

Jeżdżenie na rowerze w trudnych warunkach atmosferycznych wymaga odpowiedniego przygotowania. Osoba o niższej odporności (niezahartowana), może tylko niepotrzebnie się zrazić. Na przykład, gdy złapie przeziębienie. Warto mieć też już opanowane jeżdżenie w łatwych warunkach, zanim zacznie się jeździć w trudnych (po pierwsze, bezpieczeństwo!).

Przezwyciężmy na początek mit:

1. Zimne powietrze nie przeziębia

To jeden z najszerzej rozpowszechnionych przesądów, że jak mnie na zimnie przewieje, to się przeziębię. Tymczasem naukowcy powtarzają: choroby roznoszą bakterie i wirusy. Nie są one spowodowane wystawieniem organizmu na niską temperaturę[1].

Ochłodzenie może prowadzić do obniżenia odporności i pośrednio mieć związek z przeziębieniem. Ale nie jest tak, że wychodząc na zimno, narażamy się na L4. Bardziej niebezpieczny jest lęk przed wychodzeniem na pole. Prowadzi to właśnie do niskiej odporności i częstszych przeziębień. Tymczasem zahartowany organizm, rzadziej przejawia objawy choroby.  Badania dowodzą, że rzadziej chorują także osoby, które mają codzienną porcję ruchu[2].

Wniosek jest prosty: jeżdżenie na rowerze w chłodną pogodę jest nie przyczyną, a rozwiązaniem problemu częstych przeziębień. Odpada wtedy też ryzyko zakażenia w zatłoczonym autobusie czy tramwaju…

2. Krok po kroku, jak mawiał Leo Beenhakker

morsy przed przeręblą

Pamiętajcie jednak, żeby przygotowywać się na to krok po kroku. Morsy też nie wskakują do przerębli na pierwszych zajęciach z morsowania. Przygotowują się do tego stopniowo.

Ja sam pamiętam, że na początku unikałem jeżdżenia na rowerze do pracy, nawet gdy prognozowany był mały deszcz. Z czasem zacząłem jeździć w niższych temperaturach, a odstraszały mnie praktycznie tylko całodniowe opady.

Dwa lata temu przyjąłem zasadę, że nie wsiadam na rower, gdy temperatura zbliża się w okolice zera, w poprzednim sezonie doszedłem do wniosku, że zero zeru nierówne.

Czasem można jechać w bardzo niskiej temperaturze (w tym roku jeździłem już przy -8). O ile oczywiście jest sucho i nie ma lodu. Trzeba pamiętać też o odpowiednim ubiorze. W przypadku tak niskich temperatur, także osłonie na nos i twarz. Na przykład szaliku czy chuście. Plus, w wielu przypadkach, założonej pod spód masce.

3. Maska antysmogowa – jaką wybrać?

Maska antysmogowa to podstawa, jeśli chodzi o temat rower zimą w polskim mieście. W Krakowie, ale nie tylko, w zimie niezbędna jest też maska antysmogowa. Wyjątkowo dobrze wypada w testach zwykła, „jednorazowa budowlana, przeciwpyłowa”, która kosztuje parę złotych.

Maseczki przewciwpyłowe

Chociaż reklamy mówią często co innego… Takie maseczki wypadały w teście UOKiK o wiele lepiej niż „profesjonalne” maski za ponad 100 złotych![3]

Obojętne, jaką maskę kupujecie, pamiętajcie, by spełniała standardy Unii Europejskiej! Nie wystarczy napis „CE”. Szukajcie napisów EN 149:2001+A1:2009 oraz FFP1, FFP2 i FFP3[4]:

atesty opisane na masce przeciwpyłowej

Maski budowlane są jednorazowe. Ale ich jednorazowość faktycznie odnosi się do sytuacji naprawdę poważnego zapylenia (np. na budowie). Na co dzień można ją nosić przez parę dni do paru tygodni (na własną odpowiedzialność), choć trzeba przyznać, że wrażenie świeżości z czasem mija. I to czuć. Wtedy na pewno trzeba maseczkę już wymienić.

Takie maski w Krakowie rozdaje się za darmo w wielu firmach, więc warto popytać znajomych, czy nie mają takiej możliwości, aby wziąć parę za darmo, jeśli samemu się jej nie ma.

Metalowy „nosek” na masce się przydaje. Znacznie ogranicza efekt wilgotnych rzęs, gdy para z ust kieruje się ku górze.

Czy można jechać drogą, gdy ścieżka rowerowa nie jest odśnieżona?

Można być zaskoczonym, jak szybko służby miejskie radzą sobie z odśnieżaniem dróg. Warto jednak pamiętać, że z odśnieżaniem ścieżek rowerowych w Polsce radzą sobie gorzej. Chociaż powinny dbać o nie w równym stopniu, do czego zobowiązuje lokalne władze ustawa.

Gdy ścieżka rowerowa nie jest odśnieżona lub istnieje ryzyko, że jest oblodzona, z punktu widzenia polskiego prawa nie możecie jechać drogą przeznaczoną dla samochodów. Jest to dziwne, ale kodeks drogowy obecnie takiej możliwości wydaje się nie dopuszczać[3]. Choć zdania są podzielone.

„Na szczęście” w Polsce jest tak mało ścieżek, że zawsze znajdziecie drogę do domu bez ścieżki obok. W takim przypadku możecie jechać drogą lub chodnikiem, jeśli ocenicie, że warunki na drodze zagrażają bezpieczeństwu.

4. Zimą na rowerze – jakie zasady ja stosuję

kalendarz z zaznaczonymi dniami, któr

W styczniu 2019 roku mieliśmy bardzo duże opady śniegu na początku miesiąca (właściwie niespotykane od 10 lat), co spowodowało, że nie jeździłem na rowerze. Ulica, przy której mieszkam, jest na końcu listy odśnieżanych… Ale i tak udało mi się zebrać 13 dni, w których jeździłem na rowerze, z 22, gdy musiałem iść do pracy. W tym czasie zaliczyłem jedną poślizgową wywrotkę. Ale w lato też raz się wywróciłem, więc jest 1-1.

Ważna uwaga: najłatwiej wpaść w poślizg na zakręcie i przy hamowaniu.

Rower zimą – jakie to oszczędności? W samym styczniu minimum 13 x 8 złotych (czyli tyle, ile wydałbym na dojazd i powrót z pracy środkami komunikacji publicznej)  = dodatkowe 104 złote w portfelu! Pomnóżmy to x35 i wyjdzie jedna dodatkowa ekstra średnia polska pensja. Na samym jeżdżeniu na rowerze w styczniu.

Trzeba pamiętać jednak, że jazda rowerem zimą wyrządza szkodę rowerowi. Dochodzą więc też koszty w rodzaju szybciej zużywających się części. Wyrzucane na drogi piach i sól też nie służą rowerowi, tak samo woda, lód, śnieg oraz skrajnie niska temperatura.

Rower zimą – 7 ważnych rzeczy, które powinno się wiedzieć

Przede wszystkim oblodzeń. Najgorsza jest sytuacja gdy spadnie marznący deszcz. Jeśli więc IMGW podaje ostrzeżenie przed oblodzeniami, zostawcie rower w domu albo szykujcie się na „przygodową” jazdę.

  • Odpowiedni ubiór to podstawa. O rękawiczkach i czapce nawet nie piszę. Poniżej pięciu stopni/poniżej zera osłona na usta i nos to mus. Dobre są rozpinane na dole kurtki długie do kolan. Dłużej chronią przed przemoknięciem górną część spodni i ogrzewają pupę. Jak pada śnieg, przydają się na pewno gogle. Ale nie wydaje mi się, żeby należały do obowiązkowego wyposażenia zimowego rowerzysty.
  • Jeśli jeździ się w kapturze, warto zainwestować w lusterko. Widoczność jest wtedy znacznie ograniczona.
  • Zalegający śnieg może być przeszkodą, choć w mieście drogi są zwykle czarne.
  • Gdy temperatura spada w okolice zera i poniżej, szczególnie wieczorem, warto badać (np. dotykając powierzchni drogi butem), czy nie zrobiło się ślisko.
  • Maska antysmogowa to mus (w Polsce).
  • Koniecznie trzeba też mieć pod ręką chusteczki higieniczne. Podczas jazdy w niskiej temperaturze pojawia się zwykle trochę kataru.
  • Oczywiście, jak zawsze, ale w zimę szczególnie, trzeba dostosować prędkość do warunków na drodze.

Rower zimą – kilka uwag w temacie jazdy zimowej członków grupy facebookowej Chodźże na Rower – Grupa Dyskusyjna:

„Dojeżdżam regularnie znacznie dłużej. Podstawą zimowej jazdy jest spłukanie wodą jeśli w sprzęt miał kontakt z solą i osuszenie napędu. Koszty można sobie liczyć różnie, u mnie sprzęt dojazdowy ma bardzo tanie komponenty, których nie muszę ich wymieniać po zimie”. 

„Te najprostsze maski dają wielki opór i zaparowują okulary. Nie wiem, jak to jest z tymi ‚sportowymi’. Ja używam przemysłowej półmaski, która daje mały opór, i nadaje się do naprawdę intensywnej jazdy, Problemem jest z przyzwyczajenie się do używania i ich kosmiczny wygląd”.

„Do dojazdów nie potrzebujesz kolców, potrzeba bardziej techniki.. Trzeba przestawić się na trochę inne, uważniejsze jeżdżenie. Ja np. wolę pokonywać zakręty kontrolowanym ślizgiem niż niekontrolowanym poślizgiem. Warto poćwiczyć takie rzeczy gdzieś poza ulicami”.

Miłego jeżdżenia! Zdjęcie u góry pochodzi z filmiku „I want to see the world: The North”, który zdecydowanie może być dobrą inspiracją do jeżdżenia po śniegu. To opowieść o gościu, który na wiosnę przejechał przez północną część Kanady (na rowerze!):

Ostatnio aktualizowany:

Dodaj komentarz