Koronawirus, czyli czas zapłaty (za grzechy) nadszedł

Facebook

Koronawirus to straszna tragedia, której można było zapobiec. Ale niejedyna na tej liście w 2020 roku (jest na niej jeszcze np. zmiana klimatu wywołana przez spalanie paliw kopalnych[1]).

I też na pewno nie pierwsza w historii, która przecież biegnie od jednego do drugiego takiego przypadku.

No cóż. Plany wcześniejszej emerytury trzeba pewnie przełożyć na później. Na tym polega życie, że droga do celu jest wyboista. Także, a może szczególnie, w oszczędzaniu i inwestowaniu.

Koronawirus - wizualizacja zakażenia

Albert Einstein miał powiedzieć, że idiotą nie jest ktoś, kto popełnia błąd, tylko ten, który cały czas powtarza to samo działanie, spodziewając się innych rezultatów. Ludzkość w tym sensie pewnie jest idiotą.

Przychodzą mi na myśl ludzie, którzy nagrywają kamerą wideo nadchodzące tsunami:

Koronawirus – po pierwsze, zabezpieczamy oszczędności

Gówno wpadło w wentylator. I chociaż w pojedynkę nie da się na pewno zatrzymać kijem koronawirusowej rzeki, to można skupić się na tym, co można zrobić dla siebie i swoich bliskich.

Jeśli wcześniej się tego nie zrobiło: na pewno trzeba rozważyć zabezpieczenie swoich oszczędności w kierunku bardziej konserwatywnych wyborów. Jak bardzo konserwatywnych? Jeśli nawet komentatorzy Bloomberga piszą o możliwości realizacji scenariusza wenezuelskiego w gospodarkach rozwiniętych, to wiedz, że coś się dzieje.

Jak to zrobić? Tutaj znajdziecie kilka sposobów na radzenie sobie z inflacją

„Co pragnę podkreślić, ekonomiczne konsekwencje wydarzeń, które są tuż przed nami, będą bardziej dotkliwe niż cokolwiek, co w swoim życiu doświadczyły społeczeństwa krajów rozwiniętych” – pisze w swoim komentarzu Mohamed A. El-Erian.

Koronawirus – kiedy pojawi się okazja, by inwestować?

Chociaż, jeśli zrealizuje się najczarniejszy scenariusz, ciężko pewnie będzie mówić o jakiejś bezpiecznej przystani, to cały czas istnieje szansa, że pójdziemy drogą średniej prognozy.

Jedna z podstawowych zasad inwestowania, o których mówi Warren Buffet, to kupuj (generalnie) wtedy, kiedy spółki mają przejściowy problem[2].

Teraz problem jest dla wszystkich (koronawirus), pytanie tylko, dla których przejściowy, a które firmy po prostu tego nie przeżyją. Będzie jeszcze taniej, pytanie tylko, kiedy będzie na tyle bezpiecznie (każdy sam musi swoją granicę poczucia bezpieczeństwa wyznaczyć), by w to wchodzić.

A po okresie dołka, w którym wiele rzeczy zacznie tanieć, nastanie czas odbudowy, związany między innymi z okresem giełdowej prosperity. Na razie sytuacja najprawdopodobniej jest jeszcze daleko od dna, z którego przyjdzie nam się odbijać. Żaden ekspert nie ma wątpliwości, a w szczególności nie ma jej Światowa Organizacja Zdrowia[3], że szczyt epidemii jest przed nami. Pytanie, kiedy się to skończy. Pozytywne jest na pewno to, że się skończy.

Na czarną godzinę – jeden z głównych motywów oszczędzania

Ale przecież dlatego się też właśnie oszczędza! Na czarną godzinę. I czarna godzina nadeszła. Jeśli więc oszczędzaliście, możecie podziękować samej(mu) sobie sprzed roku czy dekady. Jeśli nie, będzie to pewnie bolesna dla was lekcja. Ale też nauka, z której można wyciągnąć wnioski.

Podstawy oszczędzania dla opornych (i nie tylko) znajdziecie tutaj

Koronawirus – Ta zaraza to kara za grzech nadmiernej konsumpcji

Triumf śmierci (obraz Pietera Bruegla starszego)
Triumf śmierci (obraz Pietera Bruegla starszego)

W naszej kulturze zaraza kojarzona jest z karą za grzechy. Według mnie ta epidemia jest karą za nadmierną konsumpcję i eksploatowanie planety.

Że konsumpcja na kredyt jest zła, to podstawa (tej prawdziwej) ekonomii. Pożyczać powinno się po to, by coś konstruktywnego zacząć produkować[4].

Kryzys, czyli nauczka dla nas od rzeczywistości za takie działania, musiał prędzej czy później nadejść.

I nadszedł, jak zwykle, niespodziewanie. Co teraz? Czekać, planować, obserwować, dużo czytać. Czyli w sumie to, co zwykle. Nie zawrócimy rzeki kijem, ale przynajmniej swoją łódkę możemy jakoś utrzymać na powierzchni.

O ograniczeniu lotów, że to jest szkodliwe dla klimatu, mówiło się od dawna. Jest coś na pewno niewłaściwego, że ludzie przemieszczają się tak szybko i tak dużo w tak odległe miejsca, często tylko i wyłącznie dla kaprysu. Szczególnie gdy gdzieś wybucha epidemia, tak być na pewno nie powinno.

Zakaz jedzenia mięsa dzikich zwierząt i ograniczenie polowań – to też powinno stać się już dawno, a wtedy nie byłoby takiego Wuhan (koronawirus to najprawdopodobniej efekt ciągłej mutacji wirusów zwierzęcych na wielkim targu w Wuhan, gdzie handluje się mięsem setek gatunków zwierząt – mówi o tym na przykład światowej sławy ekspert od choró zakaźnych Michael Osterholm[5]).

Można się starać ich przekonać. I nic się nie dzieje. Efektem jest jeszcze agresja z drugiej strony, z którą trzeba sobie radzić. To pochłania energię. Agresja ze strony ciemnej masy, nienawistnej, kierującej się źle pojętym interesem własnym, otumanionej przez potrzebę posiadania rzeczy (na które ich nie stać, ale je kupują, by zaimponować innym, których nawet nie lubią).

Czas zapłaty za grzechy nadszedł. Ale kto oszczędza, ten przez kryzys ma większe szanse przejść obronną ręką. Tego się trzymajmy, jak tej łódki, na środku rzeki, której nurtu się kijem nie obróci.

Facebook

Dodaj komentarz