Rachunek za prąd - ilustracja. Żarówka próbująca wyciągnąć swoje zasilanie z gniazdka

Prąd. Rachunek za prąd – rosnące ceny. Jak oszczędzić na prądzie?

Rachunek za prąd - ilustracja. Żarówka próbująca wyciągnąć swoje zasilanie z gniazdka

Ceny prądu będą rosnąć. Głównie ze względu na to, że wszyscy płacimy za upieranie się polskiego rządu przy górnictwie[1]. Pozostaje zrobić wszystko, co we własnej mocy, by rachunek za prąd konsekwentnie obniżyć. Te nieoczywiste, ale proste do zastosowania porady pozwolą ci oszczędzić na rachunku za prąd. Niezależnie od tego, po ile będzie kilowatogodzina.

Motywacja do oszczędzania na prądzie powinna być podwójna: nasz prąd pochodzi z ponad 80 proc. z węgla, na co zużywa się też mnóstwo wody. To stwarza dwa zagrożenie: z jednej strony przyczyniamy się do wywołanego przez człowieka globalnego ocieplenia, z drugiej: wyczerpujemy i tak skąpe polskie rezerwy wody[2].

Oszczędności na rachunkach są kluczowe dla każdej osoby, która chce zacząć oszczędzać. Dlaczego? Bo jest to wydatek 1) duży i 2) stały.

Rachunek za prąd – ile można oszczędzić?

Energię elektryczną będziesz używać do końca życia. Jeśli nauczysz się ją oszczędzać, zyskasz (dosłownie) dodatkowe worki gotówki.

Nawet 10-złotowa oszczędność co miesiąc, to 120 złotych rocznie. Przemnóżmy to x35 i wychodzi 4200 złotych, czyli jedna dodatkowa pensja! A większość z nas na prądzie może oszczędzić zdecydowanie więcej niż 10 złotych miesięcznie. Jeśli używasz prądu jak typowy przeciętny Polak (beztrosko), po przeczytaniu tego tekstu i zastosowaniu kilku prostych zasad zaoszczędzisz 50-80 proc. swojego rachunku za prąd. Tak więc do dzieła:

Jak oszczędzić na prądzie? Zgaś światło i wyłącz komputer

Na początku oczywiste oczywistości. Wyłączenie światła, gdy się wychodzi z pokoju, wyłączenie komputera, itp. Nie będę się za bardzo rozpisywać, ale najprawdopodobniej masz też w mieszkaniu rzeczy, które są włączone cały czas, a naprawdę nie musiałyby być. Po prostu trzeba wyłączać urządzenia elektryczne, jak się ich nie używa. Ale…

1. Laptop czy ładowarka do telefonu pobierają prąd, nawet gdy są wyłaczone!

To jest ten punkt, który wielu z was zaskoczy: twój wyłączony, ale podłączony do kontaktu laptop, to prawdziwy pożeracz prądu. Tak samo ładowarka do telefonu zostawiona w gniazdku. Pisałem o tym w obszerny sposób, tutaj wrzucam tylko podsumowanie: wyjmowanie rzeczy z gniazdka pozwala na oszczędności na prądzie! Według wyliczeń naukowców z Berkeley wyłączone, ale niewyjęte z gniazdka, urządzenia elektryczne odpowiadają za około 10 procent całości zużycia prądu w gospodarstwach domowych.

Jeśli więc płacisz za prąd 100 złotych miesięcznie, samo wyjmowanie rzeczy z gniazdka oszczędzi ci przez 35 lat 4200 złotych. Możesz to potraktować jako prawdziwą, solidną, trzynastą emeryturę.

2. Czajnik elektryczny – nie gotuj w kółko tej samej wody

Z kolei naukowcy brytyjscy policzyli, że gotowanie zbyt dużej ilości wody w czajniku, niż się potrzebuje, odpowiada za około 3 proc. rocznego zużycia prądu przez przeciętne gospodarstwo domowe w Wielkiej Brytanii[3]. Gotuj tylko tyle wody, ile potrzebujesz, a z każdych 100 złotych wydanych na prąd, zachowasz w kieszeni kolejne 3 złote.

3. Lodówka – im więcej masz w niej rzeczy, tym mniej zużywa prądu

Pusta lodówka to powietrze do chłodzenia i szybszy wzrost temperatury przy każdym jej otwarciu (w porównaniu z lodówką zapełnioną rzeczami). Trzymanie w niej np. zapasowych puszek z fasolą to dodatkowa oszczędność: zyskujesz na chłodzeniu. Ile? Ze 100-złotowego rachunku, ostrożnie możemy wyrzucić jeszcze 1 złotówkę miesięcznie.

4. Prasowanie kosztuje więcej niż ci się wydaje

Jeśli prasujesz 10 minut dziennie, co miesiąc płacisz za to w rachunku z prąd około 3 złotych[4], a to przy założeniu, że jedna kilowatogodzina kosztuje 55 groszy (a teraz będzie kosztować więcej).

Gdy ktoś zwróci ci uwagę, że masz pomiętą rzecz na sobie, możesz wytłumaczyć, że robisz to dla klimatu.

100-10-3-1-3… wychodzi 83 złote. Ponad 200 złotych rocznie i ponad 7100, jeśli przemnożymy to razy 35.

Ostatnio aktualizowany:

Dodaj komentarz