Greenwashing – zielone kłamstwo. Co to jest i jak się bronić

Facebook
Greenwashing - ilustracja. Zielone pranie w pralce automatycznej
Obraz: taraghb z Pixabay/krakowski-centus.pl

Uwaga na greenwashing! Jesteśmy eko, mniejsza butelka jest bardziej zero waste, ten produkt jest z serii bio, tamte kury biegały po teksańskiej prerii… Z jednej strony to dobrze, że jest moda* na ekologię, z drugiej strony: w przypadku zielonego marketingu należy zachować wzmożoną czujność. Jak w przypadku marketingu każdego innego rodzaju.

Przykład: natrafiłem na wywiad z projektantką odzieży, która twierdziła, że jej ubrania powinny kupować osoby dokonujące świadomych, lewicowych wyborów. Bo powstały w Polsce, a nie w Bangladeszu, gdzie nie szanuje się praw pracowniczych. Te ubrania kosztowały coś w stylu: paręset złotych za skrawek materiału, który nazwano sukienką.

Greenwashing, czyli co powino się kupić, by być eko/zero waste?

Nie twierdzę, że producenci nie mają prawa reklamować swoich produktów. Ale konsument też ma prawo wyboru. Na przykład? Można rozważyć kupno używanej rzeczy z lumpexu. A za różnicę w cenie między produktem projektanta a kupioną za parę złotych „używką” zakupić (na przykład) 1000 obiadów dla sierot z Bangladeszu. Albo wesprzeć organizację walczącą na miejscu o prawa pracownicze. Itd., itp.

Dobre intencje są wykorzystywane od zarania dziejów. A o ile warto obdarzać ludzi zaufaniem, to koniec końców możemy mieć pewność tylko co do swoich własnych wyborów.

Jeśli kupowanie może mieć cel charytatywny, to tym bardziej oszczędzanie. Do tego w tym wypadku masz pewność, co zrobisz ze swoimi pieniędzmi. Gdy przekażesz je komuś innemu, ta pewność maleje. Nie tak dawno mieliśmy na przykład skandal z PCK, a teraz mamy z Caritasem.

Tymczasem trudno usłyszeć głos, że aby być zero waste, czy aby pomóc pracownikom z Bangladeszu, powinno się oszczędzać. Mamy raczej typowy przekaz: „co powinnaś/powinieneś kupić, żeby być eko/zero waste?”.

A to oszczędzanie jest na pewno bardziej eko niż konsumowanie. Czym innym jest zero waste jak nie oszczędzaniem zasobów? Tak więc mamy mocny argument za tym, żeby kiecki nie kupować w ogóle, a pieniądze odłożyć.

Greenwashing czy inny brainwashing – mechanizm jest zawsze ten sam

Działa tutaj ten sam mechanizm, co przy każdej akcji marketingowej. Przykład? Rzecz jest obniżona z 1000 zł do 599 zł. To super, oszczędzam 401 zł! – pomyślisz. Oczywiście, że nie. Płacisz 599 zł i o tyle zmniejszają się twoje zasoby. Regułą jest, że w przeciętnej galerii handlowej większość obniżek jest fikcją. I bardzo często tak naprawdę dana rzecz powinna kosztować 59 zł, a nie 599 zł. 1000 zł? Czasem nawet nigdy tyle nie była warta!

Podobnie jest z produktami eko. Kup, bo jest eko – kusi reklama. A może po prostu nie kupuj w ogóle? Albo przynajmniej się zastanów.

Jedną z podstawowych zasad oszczędnych zakupów jest, że prawie zawsze można kupić taniej. Jak widzisz przedmiot i podoba ci się cena, to zanim sięgniesz na półkę, czy klikniesz w przycisk na Allegro, warto chociaż porównać ofertę u konkurencji. Stosując tę prostą regułę, w ten sposób oszczędza się 10-30 proc. pierwotnej ceny.


Polecam: Oszczędne zakupy – 9 zasad oszczędnych zakupów

Greenwashing mówi „kup mnie”. A to oszczędzanie jest najbardziej zero waste

Podobnie jest z produktami eko/zero waste. Prawdopodobnie można wybrać jeszcze bardziej eko opcję. Albo w ogóle nie kupować, co jest bardzo eko.

Ograniczenie konsumpcji to najprostszy sposób, by oszczędzać, także oszczędzać naszą planetę.

Mechanizm marketingowy, który ma skłonić do zakupu produktu, bo jest eko (choć nie jest lub nie do końca jest) na Zachodzie ma już swoją nazwę. To „greenwashing”, co jest nawiązaniem do prania mózgu (ang. „brainwashing”).

Technika jest stara jak marketingowy świat. I tak na przykład w latach trzydziestych, producenci papierosów przekonali świat, że palenie papierosów jest związane ze zdrowym stylem życia. Dzisiaj producenci nikotyny nie mogą reklamować się w trakcie imprez sportowych. Ale spokojnie mogą się tam reklamować: firmy hazardowe, fast foody czy producenci gazowanych słodkich napojów.

Coca-Cola, McDonald’s, Martyna Wojciechowska…

Coca-Cola czy McDonald’s zostają sponsorami największych imprez sportowych, chociaż nikt nie jest w stanie uprawiać z sukcesami profesjonalnego sportu, bazując na fastfoodowej diecie.

Te firmy też oczywiście próbują się podpiąć pod eko trend. Także dlatego, że mogą bać się pociągnięcia do odpowiedzialności. Coca-Cola, na przykład, to jeden z największych światowych producentów plastikowych opakowań. McDonald’s to z kolei biznes oparty na wciskaniu ludziom kanapki z wołowiną (pominę już temat jednorazowych opakowań), którą na pewno mogliby kupić taniej.


Polecam: Czerwone mięso i dlaczego powinniśmy je omijać szerokim łukiem


Mogę zrozumieć, gdy Martyna Wojciechowska pisze o tym, że w Afryce plastikowe butelki świetnie się sprawdzają do przenoszenia wody pitnej. Choć powinna jasno zaznaczyć, jeśli sponsoruje ją producent butelkowanej wody mineralnej. Ale ciężko już w jakikolwiek sposób uzasadnić sprzedawanie w plastikowych butelkach słodkich napojów, które są obarczane winą za światową epidemię otyłości.

Fajnie, że ktoś próbuje być bardziej eko. W koncernach też pracują ludzie i to ludzie inwestują w ich akcje w ramach oszczędzania na emeryturę. Nie chcę demonizować „światowych koncernów” i wybielać tzw. przeciętnego konsumenta.

Ale na pewno warto być wyczulonym na brainwashing, obojętnie jakiego koloru jest proszek, którym nasz mózg ma być wyprany.

A koniec końców to od decyzji konsumentów zależy, co będą im producenci dostarczać. Nie będzie producentów wołowiny, jak nie będzie zapotrzebowania na nią i nie będzie słodkich napojów, gdy nikt nie będzie chciał ich kupować. Tak więc zmianę warto promować, ale należy ją zaczynać przede wszystkim od siebie.


Polecam: Zero Waste w twoim domu – 18 szybkich porad

*Na pewno jednak o wiele bardziej głupsza, niż jakakolwiek forma mody na ekologię, jest opozycja do niej w sytuacji, gdy cywilizacja zmierza do samozagłady.

Facebook
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments