Bitcoin. Platforma wymiany kryptowalut odmawia wypłaty inwestorom

Facebook

Zmarły założyciel „jako jedyny znał kody” – twierdzi kanadyjska spółka Quadriga CX. Chodzi o 250 milionów dolarów.

Gerald W. Cooten, współzałożyciel Quadriga CX i CEO, zmarł w wyniku komplikacji zdrowotnych związanych z chorobą Chrohna, choroby zapalnej jelita, 9 grudnia, ale sprawa została ujawniona publicznie dopiero 14 stycznia. Gerald, który postanowił stworzyć własną kryptowalutę w 2013 roku, w chwili śmierci miał zaledwie 30 lat.

Gerald Cotten

Gerald Cotten. Źródło: canoe.com

Jennifer K.M. Robertson, wdowa po Cootenie, w specjalnym oświadczeniu oznajmiła, że jej mąż prowadził biznes tylko i wyłącznie ze swojego najeżonego zabezpieczeniami laptopa, pracując głównie w swoim domu, położonym w Fall Riner (Nowa Szkocja, Kanada). Ona nie zna kodów ani haseł, a mąż nie zostawił nigdzie ich zapisanych, a przynajmniej nie udało się ich odnaleźc „mimo dokładnych i ustawicznych poszukiwań”.

Robertson zatrudniła też specjalistów, którzy mieli złamać kody jej męża. Nie odnieśli oni jednak sukcesu w tej sprawie.

Oczywiście, nie jest to pierwsza utrata pieniędzy przez klientów firm związanych z rynkiem kryptowalut. Ale najprawdopodobniej pierwsza sytuacja, że nie można dostać się do ich kont. Jak wynika z dokumentów sądowych, platforma miała w chwili śmierci jej założyciela 363 tysięcy użytkowników, z których 115 tysięcy miało pieniądze na koncie – około 180 milionów dolarów w kryptowalucie i 70 milionów w dolarach kanadyjskich.

Quadriga, umożliwiająca wymianę m. in. Bitcoina, Litecoina i Ether, byłą jedną z uznanych platform wymiany kryptowalut. W rankingu CoinMarketCap plasowała się w środku stawki.

System stworzony przez Cootena miał być wyjątkowo bezpieczny. Okazał się być jednak „zbyt bezpieczny”. Wściekli użytkownicy platformy sugerują nawet na forach internetowych, że Cooten sfingował swoją śmierć, aby przejąć fundusze klientów.

Choc są to raczej teorie spiskowe, ciężko uwierzyć, że Cooten nie spodziewał się własnej śmierci. Jak podaje „The Globe and Mail” swoją ostatnią wolę sporządził w listopadzie. Zapisuje w niej między innymi 100 tysięcy dolarów swoim dwóch pieskom rasy chihuahua. Oliwy do ognia dolewa fakt, że Cotten miał umrzeć w Jaipurze (Indie), gdzie miał plan budowy sierocińca. Zwolennicy teorii spiskowej słusznie argumentują, ze sfingowanie zgonu byłoby tam o wiele łatwiejsze niż w rodzimej Kanadzie.

3-milionowy Jaipur to mieszanka pięknych zabytków, nowoczesnych biurowców oraz slumsów z dykty

Choroba Crohna nie jest śmiertelna, ale może prowadzić do śmiertelnych komplikacji. Cotten chorował od 24. roku życia. Serwis CoinDesk zamieścił akt zgonu Cottena, ale tej informacji nie udało się potwierdzić na miejscu dziennikarzom mainstreamowych mediów.

Jak wynika z doniesień kanadyjskiej prasy, działania żony zmarłego nie uspokajają osób, które straciły (najprawdopodobniej) swoje oszczędności. Między innymi dokonała działań mających na celu „uratowanie” przed wierzycielami czterech nieruchomości, które odziedziczyła po mężu o wartości ponad 1 miliona dolarów.

Oczywiście zgon jedynej osoby znającej kody (tak!) to niejedyne ryzyko związane z inwestowaniem w produkty związane z rynkiem kryptowalut. Pisałem o tym obszernie wcześniej, powołując się na opinie uznanych ekspertów. Czytaj:

http://krakowski-centus.pl/wp1/dlaczego-bitcoin-spada/

Facebook

Dodaj komentarz